czwartek, 18 lipca 2019

"Making Faces" Amy Harmon







Making Faces
Amy Harmon
Wydawnictwo: Editio









Jestem zła na siebie, że tak długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki, którą posiadam już na półce od pół roku. Jak na razie jest to trzecia powieść tej autorki, którą przeczytałam i żadna z nich mnie nie zawiodła. Historie Amy Harmon skradły moje serce, a ona stała się jedną z moich ulubionych autorek. Jej książki mnie zawsze bardzo poruszają. Są one pełne emocji i zdecydowanie wyróżniają się na tle innych w tym gatunku. Już wiem, że mając na półce kolejne dwie powieści Harmon, sięgnę po nie w pierwszej kolejności.


Ambrose i Fern są głównymi bohaterami "Making Faces". Ona nie należała do urodziwych dziewczyn w szkole. Była tego świadoma. Nosiła aparat na zębach, okulary z grubymi oprawkami, miała rude włosy, a jeśli chodzi o ubrania, zakrywała swoją figurę luźnymi swetrami. Natomiast Ambrose był zapaśnikiem z dobrze zapowiadającą się karierą na przyszłość, który był popularny, przystojny, lubiany przez wszystkich, otoczony przyjaciółmi, ale również był zdolnym uczniem, który cenił twórczość Szekspira. Jednak on miał inne plany na przyszłość, a dziewczynę, która była w nim zakochana od lat, odtrącił, a dostrzegł, gdy było już za późno. Jego decyzja zniszczyła życie wielu ludziom. Nic nie było tak jak wcześniej.


O tej książce nie jestem w stanie chyba złego słowa powiedzieć. Chociaż może ta trzecioosobowa narracja nie była najlepszym pomysłem. Jednak podobały mi się tu umieszczane od czasu do czasu retrospekcje. Autorka pisze w taki sposób, że trudno jest oderwać się od historii. Pięknie przedstawiła tu przyjaźń między dziewczyną a jej kuzynem, który był poważnie chory, że w pewnym momencie, gdy jego mięśnia były zbyt słabe, pozostał mu już tylko wózek inwalidzki. Nie był w stanie nic robić samodzielnie. Jednak nadrabiał to wszystko swoim humorem, ale także trafnymi i błyskotliwymi spostrzeżeniami. Bailey mógł zawsze liczyć na wsparcie i pomoc Fern, a także jego rodziców. Wiele im wszystkim zawdzięczał. Ta chęć pomocy, ale również wspaniała przyjaźń między nim a Fern bardzo mnie wzruszyła. Bailey był wspaniałym człowiekiem, a jego czas wśród bliskich był ograniczony ze względu na swoją chorobę. Natomiast Ambrose zawsze mógł liczyć na swoich zwariowanych przyjaciół, którzy na wszystko by się zgodzili, by być blisko siebie. Zachowywali się jak rodzina, byli jak bracia. 


Natomiast jeśli chodzi o relację Fern z młodzieńcem, w którym była zakochana od lat, początkowo byłam nieco sceptyczna, gdyż on był najpopularniejszym chłopakiem w szkole, a ona szarą myszką. Jednak muszę przyznać, że autorce świetnie wyszło przedstawienie tej ich rozwijającej się relacji. Nic nie działo się zbyt szybko. Było tak, jak być powinno. Ambrose wrócił odmieniony dosłownie i w przenośni. Wiele wycierpiał, a towarzystwo Fern miało na niego bardzo pozytywny wpływ. Jednak mieli wrażenie, że nie zasługują na siebie z różnych to powodów, o których wolałabym nie wspominać.


Pod koniec książki trudno było mi uwierzyć w to, co się tam wydarzyło. Czegoś takiego się nie spodziewałam. Czytając te fragmenty miałam gęsią skórkę. Poruszyło mnie to, co zostało ukazane, ale również i wzruszyło. Wiedziałam, że do tego dojdzie prędzej czy później, ale nie w takich okolicznościach. 


"Making Faces" porusza i wzrusza czytelnika swoją historią, ale także bawi i uczy, jak żyć. Jest ona również pełna cierpienia i żalu. Autorce udało się wykreować wiele świetnych postaci, ale przede wszystkim wyróżnia się tu Bailey ze swoim humorem i nastawieniem do życia pomimo jego choroby. Poza tym ukazała naprawdę piękną i bezwarunkową przyjaźń. Amy Harmon zwraca czytelnikom uwagę, że nasze wnętrze jest zdecydowanie ważniejsze i cenniejsze od urody. Powinniśmy być tego świadomi, że wspomniana uroda przeminie, a to kim jesteśmy nie. Jedynie możemy starać się być lepszymi ludźmi.


♥ Julia

15 komentarzy:

  1. Będę musiała przeczytać :)
    Zapisuję tytuł :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Cały czas obiecuję sobie, że przeczytam coś tej autorki i w końcu muszę to zrobić. :)
    Pozdrawiam, Alice

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam inną pozycję tej autorki ,,Inna Blue" i też inne powieści i jestem tą pisarką bardzo zaskoczona. Na pewno będę sięgać po jej książki :) Tej jezcze nie czytałam, ale na pewno to nadrobię.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo, kilka lat temu miałam przyjemność zrecenzować "Prawo Mojżesza" również tej autorki i byłam szczerze zachwycona. Może więc teraz przyszła pora na Making Faces! W zasadzie to jestem już przekonana i chyba dodam tę pozycję do mojej czytelniczej listy :)

    Pozdrawiam Cię ciepło, bookworm z Książkowoholizm :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam dowie inne książki autorki - o Dawidzie i Mojżeszu - i bardzo mi się podobały. Chciałam przeczytać też tę, ale jakoś do tej pory nie wyszło. Nie wiem, czy coś się zmieni, bo w moich bibliotekach nadal nie ma, a nie zależy mi aż tak, by kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta mi się bardziej podobała od Mojżesza. ^^

      Usuń
  6. Lubię Amy, ale z jej fantastycznych książek, nie z młodzieżówek xD

    OdpowiedzUsuń