poniedziałek, 5 grudnia 2016

Linia serc

O tej autorce już wiele słyszałam i czytałam wiele recenzji u innych osób na blogach. Jedne były pozytywne, inne dość negatywne. Przeważnie jej powieści kierowane są dla tych młodszych czytelników. Natomiast w tej mamy do czynienia ze starszymi bohaterami. Na swojej półce mam dwie książki tej autorki, ale postanowiłam zacząć właśnie od tej. Podkusił mnie również ten fragment na okładce, który dotyczy tajemniczego telefonu. Chciałam wiedzieć, co on ma wspólnego z tym wszystkim.



Kocham Cię. To silniejsze uczucie niż nienawiść do wszystkiego innego.



Georgie McCool jest główną bohaterką tej powieści, która pracuje jako scenarzystka komedii w Los Angeles. Ma ona kochającego męża i dwie córki. Mąż zrezygnował z własnej kariery, by żona mogła się rozwijać i robić to, co kocha. Seth, który jest jej najlepszym przyjacielem, wraz z Georgie od wielu lat pragnęli stworzyć własny serial. W końcu otrzymali szansę na kontrakt z wymarzoną stacją. Jest jednak pewien problem. Mają tylko odcinek pilotażowy i niewiele czasu na pozostałe, a są święta. Georgie wraz z rodziną mieli już kupione bilety na samolot i zaplanowany wyjazd w tym czasie do Omaha. Georgie wybrała jednak pracę.

W swoim dawnym pokoju Georgie znajduje magiczny i tajemniczy żółty telefon. Byłam bardzo ciekawa, co ten telefon będzie mieć wspólnego z naszymi bohaterami i jak wpłynie na dalsze wydarzenia. No i się niestety strasznie zawiodłam, gdy przeczytałam książkę. Naprawdę liczyłam na jakieś większe wow. Sam pomysł i realizacja był trochę dziwny i mnie dość irytował. Po prostu przeszkadzało mi to. Myślałam, że okaże się to trochę bardziej realne.

Jeśli chodzi o bohaterów, nikogo jakoś szczególnie nie polubiłam. Było tu kilka postaci, które mnie denerwowały swoim zachowaniem. Na prowadzeniu jest nasza główna bohaterka. Jej decyzje i tok myślenia są straszne dla czytelnika. Jest człowiekiem dorosłym, a myśli jak małe dziecko. Rozmyśla często o swoim mężu, ale o dzieciach to zbyt często zapomina. Jak już wcześniej wspomniałam jest ona scenarzystką komedii, a w ogóle nie widać tego po jej zachowaniu. Jej córka ciągle mówiła miau, gdy rozmawiała ze swoją matką. Raz, drugi, rozumiem, ale nie można tak ciągle. Również Neal nie wywarł na mnie większego wrażenia. Matka Georgie to nieźle zakręcona kobieta. Ma delikatną obsesję dotyczącą psów. Ubiera się jak nastolatka, a jej partner jest tylko o kilka lat starszy od Georgie. Przynajmniej siostrę udało mi się polubić. 

Małżeństwo przeżywa delikatny kryzys. Przyczyniło się do tego zachowanie i wybory naszej scenarzystki. Muszą oni na nowo otworzyć serca na uczucie. Niby Georgie wybrała pracę, ale ją sobie tak delikatnie olała. Myślami była ze swoim mężem. Mamy tu również całkiem sporo retrospekcji dotyczących ich wspólnego życia. Na okładce mamy taki napis: najlepsza historia miłosna... Nie zgadzam się z tym, gdyż nie zachwycił mnie ten wątek miłosny.

Już prawie na zakończenie wspomnę o okładkach. Ta nasza jest STRASZNA. Tak bardzo mi się ona nie podoba, że nie macie nawet pojęcia. Natomiast ta oryginalna jest zdecydowanie lepsza, chociaż to jeszcze nie ideał.

Książkę najpierw przeczytała moja babcia, a dopiero później ja. Babci się podobała, a mnie ona rozczarowała. Nie polubiłam bohaterów i samego pomysłu na książkę. Momentami przypomina mi ona trochę Opowieść wigilijną. Powieść całkiem szybko się czyta, ale treść już nie jest taka zadawalająca. Mam tylko taką nadzieję, że ta druga książka tej autorki, którą posiadam, okaże się lepsza. Niestety mam pewne wątpliwości.

xoxo
Julia

20 komentarzy:

  1. Mi się bardzo podobała Eleonora & Park, teraz zacieram łapki na świąteczne wydanie Fangirl i Załącznik, który już na półce czeka, ale jakoś do Linii serc się jeszcze nie przekonałam. Chyba jakoś tematyka mi nie podeszła i za dużo się naczytałam właśnie opinii o tym, że to jednak jedna ze słabszych książek autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siostra przeczytała "Eleonora & Park" i też jej się podobała. Ja natomiast w sobotę skończyłam czytać "Fangirl" i coś nie mogę się przekonać do twórczości tej autorki. ;/

      Usuń
  2. Georgie sama twierdziła, że nie jest zbyt odpowiedzialną matką, to Neal wychowywał dzieci i zajmował się nimi. Ona często twierdziła, że bez niego by sobie nie poradziła. Nic więc dziwnego, że czasem o nich zapominała. A jeśli chodzi o miauczenie jej młodszej córki, cóż, dzieciom zdarzają się takie dziwactwa.
    Jeśli chodzi o Neala, sprawiał wrażenie spoko gościa, ale w rezultacie było całkiem inaczej. Wcsle się nie dziwię, że skończył jako kura domowa, bo nie miał żadnych ambicji.
    Lubiłam za to Setha i młodszą siostrę Georgie (nie pamiętam jej imienia), ogólnie rodzina G. Była w porządku. A co do związku jej mamy z dużo młodszym facetem, cóż, takie rzeczy się zdarzają.
    Mi bardzo podobał się ten lekki wątek fantastyczny w tej historii. To dodawało wyjątkowości książce.

    czytajacpomiedzywersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka matka zapomina, że ma dzieci?
      Dzieci mają swoje "dziwactwa", ale to pani Rainbow Rowell wybrała takie. Przeszkadzało i irytowało to w trakcie czytania.
      Młodsza siostra to Heather i naprawdę była spoko.
      Związek z młodszym? Nie przeszkadza mi. Jednakże to sama Georgie ciągle nam przypominała, jak ta matka się ubiera, o jej chłopaku i tych psach.
      Mi ten wątek fantastyczny się kompletnie nie podobał. Gubiłam się kiedy jest kiedy.
      Jak widać nie podobała mi się ta książka i to jest moja opinia. Wiele osób się ze mną zgodzi, a inni stwierdzą, że powieść jest genialna.

      Usuń
  3. Nie przepadam za tą autorką, a ta książka nie zaciekawiła mnie na tyle, by po nią sięgnąć. :/ Raczej sobie odpuszczę. ;-) Pozdrawiam!
    Osobliwe Delirium

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeczytałam dwie książki tej autorki i uważam, że jej twórczość nie jest dla mnie.

      Usuń
  4. Okładka jest naprawdę urocza, ale fabuła chyba nie, prawda? Tak, rzeczywiście mogło się wydawać, że ten telefon jest jakąś tajemnicą.
    A i szkoda, że słabi są bohaterowie. Wolę tych, do których mogę się przywiązać.
    Hah, serio Twoja babcia ją czytała? Młodzieżówkę? :D
    Pozdrawiam! :)
    magia-ksiazek-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie książka nie zachwyciła. :/
      Babcia duuużo czyta, także podsunęłam jej ten tytuł. Chociaż to nie taka młodzieżówka. O i kiedyś czytała ode mnie "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" i była zachwycona. :DD

      Usuń
  5. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki i nie śpieszy mi się, ponieważ opinie o jej książkach są bardzo różne, a fabuła żadnej z nich mnie jakoś specjalnie nie zachęciła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam dwie i jak na razie nie zamierzam sięgać po inne. ;/

      Usuń
  6. Czytałam jej Fangirl oraz E&P i dalej nie wiem co ludzie widzą w tej autorce...

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też niezbyt spodobała się twórczość tej autorki. ;/

      Usuń
  7. "Linia serc" dopiero przede mną, ale lubię Rowell. Tworzy świetne historie przy których można odpocząć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro lubisz twórczość tej autorki to sądzę, że ta książka może Ci się spodobać. :)

      Usuń
  8. Czytam prawie wszystkie książki Rowell, które ukazują się w Polsce, bo bardzo lubię jej styl pisania. "Eleonorę i Parka" baaaaardzo lubię, "Załącznik" był w porządku, a do "Linii serc" nijak mnie nie ciągnie i nawet nie zamierzam jej czytać. Podejrzewam, że kwestie, które irytowały Ciebie i mnie by działały na nerwy.

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja tylko dwie i nie przekonały mnie one do siebie. ;/

      Usuń
  9. Mnie również "Linia serc" nie zachwyciła, jednak spodobała mi się bardziej niż "Fangirl". :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie chyba podobnie, chociaż sama nie wiem. :D

      Usuń
  10. Na szczęście nie mam zamiaru brać się za tę książkę, bo jak wiesz po moim niezbyt udanym spotkaniu z Rainbow Rowell i jej "Fangirl", zdążyłam tę autorkę znienawidzić(?)-może to zbyt mocne słowo, ale ja nie trawię stylu Rowell, jej pomysłów na książki i beznadziejnej kreacji bohaterów, a mam wrażenie, że "Linia serc" tylko to ma mi do zaoferowania.

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja jestem po dwóch książkach tej autorki i robię sobie przerwę. XD

      Usuń