wtorek, 14 lutego 2017

"It Ends With Us" Colleen Hoover

Lubię twórczość tej autorki, także ostatnio zamówiłam sobie ten tytuł w wersji angielskiej. Wydaje mi się, że w Polsce ta książka ma dopiero pojawić się w tym roku. Patrząc na tą uroczą okładkę, nie spodziewałabym się czegoś takiego po autorce. Wiem, że nie przeczytałam pozostałych powieści, ale ta jest zdecydowanie inna od reszty, a przy tym jak na razie najlepsza ze wszystkich. 


There is no such thing as bad people. We are all just people who do bad things.



    

 Jeśli chodzi o fabułę trzeba uważać, by zbyt wiele nie zdradzić. Będzie lepiej, gdy sami odkryjecie to, o czym nie powinnam Wam mówić. Postaram się przedstawić zarys książki najlepiej jak potrafię. Poznajcie Lily Bloom, dziewczynę mieszkającą w Bostonie. Tego dnia, w którym ją spotykamy była na pogrzebie pewnej osoby z jej rodziny. Nie czuje się najlepiej po tym, co się tam wydarzyło. Wchodzi na dach, gdyż potrzebuje świeżego powietrza. Nie zamierza popełnić samobójstwa. Siedząc tam zauważa mężczyznę, który również miał chyba zły dzień. I w ten sposób poznaje neurochirurga Ryle'a. Iskrzy między nimi już od początku. Nie jest on mężczyzną, który nada się na męża i ojca. Sam jej to powiedział podczas pierwszego spotkania. Nie zmienia to faktu, że jest on przystojnym i dobrze zbudowanym mężczyzną. Jest tu również Atlas, którego poznajemy przez wiele rozdziałów, a sam pojawia się całkiem późno. W dość ciekawy sposób autorka zdecydowała się wprowadzić tego bohatera.

Patrząc na okładkę liczyłam na naprawdę uroczy romans, który przeczytam w kilka godzin i zapomnę o nim. Naprawdę nie spodziewałam się w jakim kierunku zmierzały wydarzenia w tej powieści. Nie podobało mi się to, ale nawet autorka uważa podobnie. Po kilku rozdziałach myślałam, że książka okaże się przewidywalna i znam jej zakończenie. Nie wiecie, jak bardzo się pomyliłam. Colleen Hoover zaskakiwała na każdym kroku. Nie sądziłam, że wątek miłosny nie będzie tu najważniejszy. Też jesteście pewnie w szoku, co nie? Autorka poruszyła problem, z którym wcześniej się nie spotkałam. To jest straszne, że tak wiele ludzi ma z nim do czynienia. Czytając ostatnie strony książki, ale nie powieści, dowiedziałam się, że sama autorka miała styczność z tym. Jest to piękna książka i ważna nie tylko dla samej Colleen Hoover. Ta powieść sprawia, że serce bije szybciej, by za chwilę miało pęknąć. I tak powtórzone kilka razy. W tym przypadku uważam, że zakończenie jest idealne. Chociaż jeszcze jeden rozdział byłby dobrym posunięciem. Nie tak łatwo jest zapomnieć o niej po jej przeczytaniu. Cóż. Bądźmy szczerzy. Nie wiem, czy będziecie w stanie o niej zapomnieć przez długi czas.

Czas na bohaterów. A więc Lily Bloom już znacie, ale nie wiecie, że uwielbia ogród i kwiaty. Gdy się pojawia pracuje w firmie, ale później to się zmienia. Sama postanawia otworzyć swój biznes. W ten sposób udaje jej się poznać swoją najlepszą przyjaciółkę, którą i Wy tak bardzo polubicie, jak nasza główna bohaterka. Zaskakiwała mnie ta dziewczyna. Lily nie zawsze miała w życiu łatwo. Szczególnie w dzieciństwie. Lily musiała podjąć naprawdę trudne decyzje. Nawet ja nie byłam do końca pewna, co zrobi i wybierze. To wszystko jest naprawdę zakręcone. Muszę przyznać, że autorka bardzo dobrze wykreowała jej postać. Ryle i Atlas są to bohaterowie tak bardzo różni od siebie, ale nie chcę Wam pisać więcej na ich temat, bo zdradzę w ten sposób zbyt wiele. Chociaż mogę powiedzieć, że w przeszłości Lily i Atlas wiele razem przeszli. Sami musicie ich poznać i całą tą historię. Spokojnie. Nie ma tu trójkąta miłosnego.

To jest zdecydowanie Hoover jakiej nie znacie. To książka, którą koniecznie musicie przeczytać. Radziłabym uważać, gdyż spoilery będą wszędzie, a tego nie chcecie. Nie tak łatwo będzie Wam się oderwać od tej historii. Podczas czytania będą Wam towarzyszyły wszystkie emocje. Gwarantuję Wam, że tak łatwo nie zapomnicie o It Ends With Us. 

Gify: tumblr.com

Julia

22 komentarze:

  1. Brzmi ciekawie!! Colleen znowu zaskoczy ;D
    + jejku ale masz piękny wygląd bloga <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie :D
      Bardzo dziękuję :*

      Usuń
  2. Uwielbiam książki Colleen i nie mogę się już doczekać premier kolejnych!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, po angielsku czytałaś! :D Ciężko było?
    Kurna felicja! Dlaczego "Atlas" od razu przeczytałam jako "Aslan"? xD I tak czytam, czytam recenzję dalej - i sobie myślę, no coś mi tu nie pasi xD i wtedy się cofam - aaaaa, to jednak nie ten Aslan xD
    No ja przynajmniej jestem xD Okładka naprawdę przypomina głupiutki romans :')
    Ooo, z Lily bym się nie dogadała xD Ogrodniczką jestem jak pies kotem xD Rośnie u mnie tylko stado kaktusów na parapecie - podlewanych raz na sto lat resztką herbaty z kubka xD
    Uff, przy trójkącie bym się załamała, chyba :') xD
    Hmm, nieszczególnie ciągnie mnie do Hoover, ale skoro tak polecasz, to może się skuszę...
    Buziaki!

    Osobisty ósmy księżyc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porównaniu do "Dworu mgieł i furii" to był pikuś. :D Ale co tam. Studiuję przecież filologię angielską i chcę uczyć się języka nie tylko z podręczników. xd Hoover to idealny wybór. ♥
      Imię Atlas wciąż mnie bawi. :D
      Ta okładka jest śliczna <3
      Taaa, u mnie w pokoju nawet kaktusa nie znajdziesz. :P
      :*

      Usuń
  4. Też miałam kombinować ten tytuł po angielsku, ale Otwarte chyba się przymierza do wydania tego u nas, więc na razie poczekam, bo i tak sporo książek czeka na przeczytanie. ;) Ale jestem mega ciekawa tej książki, bo po November 9 totalnie przepadłam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda kolejna książka tej autorki jest coraz lepsza. ♥

      Usuń
  5. Czytałam tylko jedną książkę autorki - "Ugly Love". Zakochałam się w tej powieści i w najbliższym czasie mam zamiar przeczytać "Maybe Someday". Jak mi się spodoba to pewnie sięgnę po kolejne książki pani Hoover ;)

    litery-na-papierze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też od tej się zaczęło. :D

      Usuń
  6. A tę książkę bym akurat przeczytała jeszcze w oryginale, żeby móc trochę język podszlifować. No i to zawsze szpan "czytam książkę po angielsku" Xd

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ta książka to dobry wybór na czytanie w oryginale. ;)

      Usuń
  7. Ale jestem ciekawa tej książki:D Mam nadzieję, że wyjdzie w Polsce jak najszybciej :D
    zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie ciekawi data wydania u nas. :D

      Usuń
  8. Przyznam, że również zastanawiam się nad zamówieniem angielskiego wydania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ja Ci zazdroszczę, że mogłaś ją już przeczytać... Ale sobie trochę też, bo wszystko przede mną :D Miło tu u Ciebie :) Ja tu jeszcze wrócę!:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie :D
      Wtedy to mi będzie miło. ;)

      Usuń
  10. Czytałam wszystkie jej wydane w PL książki i kurczę, skoro mówisz, że ta jest najlepsza to... Wow. Zresztą sama Colleen powiedziała ma spotkaniu z nią, że to najbardziej osobistą powieść, więc faktycznie musi być świetna. Czekam na polską premierę :)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę kilka nadrobić, ale chyba mogę nazwać już Colleen Hoover jedną z moich ulubionych autorek. :D ♥
      Hoover wyjaśniła nam to dokładniej na sam koniec. ;)

      Usuń
  11. Jak tylko pojawi się polskie tłumaczenie to od razu się za nią zabieram! Już dawno chciałam ją przeczytać, bo słyszałam, że to najlepsza książka Colleen Hoover :)

    Justyna z BOOKZALEŻNIENIE

    OdpowiedzUsuń