wtorek, 3 stycznia 2017

Fangirl

Na moim blogu jest już recenzja innej powieści tej autorki, która jest skierowana do starszych czytelników. Jak wiecie, zawiodłam się na tamtej pozycji. Tu mamy do czynienia z młodzieżówką. Powieść posiadam w oryginale już od dłuższego czasu, ale nie miałam wolnej chwili, by ją przeczytać. Poniższy cytat jest taki prawdziwy. Każdy zna kogoś takiego w swoim życiu. xd


- Czytałeś książki z serii?
- Widziałem filmy.

Cath tak mocno wywróciła oczami, że aż ją zabolało.


Cath i Wren są bliźniaczkami, które prawie wszystko w swoim życiu robiły razem. Były naprawdę blisko ze sobą. Zmienia się to, gdy dziewczyny wybierają się na studia. Cath nigdy nie przypuszczałaby, że jej siostra postanowi ją zostawić i wybierze obcą osobę, z którą chce tam zamieszkać. Tak się jednak stało. Wren wybrała imprezy i  poznawanie nowych osób, szczególnie płci męskiej. Dla Cath jest to trudne, gdyż jej całkowitym przeciwieństwem swojej siostry. Woli zostać w pokoju i pisać swoje fanfiction. Simon Snow, fikcyjny bohater książkowy, jest jej największą miłością. Cath ma wielu fanów, którzy śledzą losy bohaterów na jej stronie internetowej. 

To moja druga książka tej autorki i nie wiem, czy to tylko ja tak mam, ale mam kłopot z polubieniem bohaterów. Zacznijmy więc od bliźniaczek. Cath jest osobą dorosłą, ale tego po niej nie widać. Denerwuje czytelnika swoim zachowaniem. Rozumiem, że przeraża ją wizja zamieszkania w obcym miejscu i z obcą osobą. Nie usprawiedliwia jej to jednak. Przez pierwsze tygodnie (?) jadła tylko batony proteinowe, bo bała się spytać kogoś o stołówkę. Ehh. Nie lubi spotykać nowych osób, ale mogłaby się chociaż trochę zainteresować swoją współlokatorką. W końcu będą razem mieszkać przez dłuższy czas. Większość jej wolnego czasu zajmuje pisanie fanfiction, ale o nim trochę dalej. Nie mogę do końca zrozumieć Wren, która nie interesowała się siostrą. Już więcej uwagi miała ze strony Reagan. No i jeszcze Levi, wiecznie uśmiechnięty i sympatyczny chłopak. 

- Na biurku masz głowy Simona Snowa - zauważyła Reagan.
- To tylko pamiątkowe popiersia.
- Żal mi ciebie, więc zostanę twoją przyjaciółką. 

Strasznie się wynudziłam czytając tę książkę, która ma ponad 400 stron. Jest to zbyt wiele. Momentami myślałam, że ją odłożę na bok i nigdy nie skończę. Nic nadzwyczajnego się tu nie działo. Mamy tu wiele problemów nastolatków, w tym oczywiście wątek miłosny. Autorka skupiła się także na rodzinie. Chodzi mi tu o relacje dziewczyn z matką, która z nimi nie mieszka, a także z ojcem, o którego bardzo się troszczą i martwią. 

W powieści mamy także krótkie rozdziały dotyczące, wcześniej wspomnianego już, Simona Snowa. Nie podobało mi się to. Nie mogłam tego zrozumieć. Przyznam się, że wiele tych fragmentów ominęłam. Niedawno się dowiedziałam, że autorka rozwinęła ten wątek w swojej kolejnej książce Nie poddawaj się. Może znajdą się osoby, które z miłą chęcią po nią sięgną.

Już prawie na zakończenie muszę wspomnieć o okładce. Ja posiadam tę książkę po angielsku i dopiero teraz odkryłam drobne zmiany na nich. U mnie Levi zerka na Cath, a w tej polskiej próbuje do niej zagadać. Obie bardzo mi się podobają. Kolor jest rewelacyjny. W środku na okładce mam przedstawionych głównych bohaterów i jak oni wyglądają. Nie wiem, czy polska też tak ma. Niesamowicie mnie to denerwuje, bo mam kłopot z wyobrażeniem sobie tych postaci, a te nie są zbyt ciekawe.

Jest to lekka książka dla młodzieży, ale jak dla mnie zbyt nudna. Dobrze mi się ją czytało w oryginale. Nie ma skomplikowanych zdań. Jednakże jest ona nieco za długa. W pewnym momencie mieliśmy sześciomiesięczny skok do przodu, że aż trudno w to uwierzyć. Zakończenie również nie wywarło na mnie większego wrażenia. To była druga książka tej autorki, którą przeczytałam. Coś nie mogę polubić się z twórczością pani Rainbow Rowell i jak na razie nie zamierzam sięgać po inne pozycje.

Julia

18 komentarzy:

  1. Podobały mi się "Załącznik" i "E&P" tej autorki. Były takie lekkie i słodkie. Jednak "Carry on" było jedną wielką pomyłką i wiem, żeby nie sięgać po Fangirl ;/.

    papierowe-strony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siostrze też się podobała "E&P", ale ja już nie mam siły na książki tej autorki. ;P

      Usuń
  2. Szkoda, że nudna, skoro takie fajne cytaty. ;/ Ja bardzo polubiłam Eleonorę & Parka tej autorki i chyba jednak mimo wszystko dam szansę i tej książce autorki. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością przeczytam Twoją recenzję. :D
      Przeczytałam dwie książki tej pani, ale to nie dla mnie. ;/

      Usuń
  3. To zdecydowanie nie jest książka dla mnie. Jakoś ja i młodzieżówki nie idziemy ze sobą w parze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej nie polecam, ale na pewno znajdą się ciekawsze młodzieżówki. ;D

      Usuń
  4. Nie czytałam jeszcze książek tej autorki, ale mają one bardzo mieszane opinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt. Mi się nie podoba styl autorki. ;/

      Usuń
  5. W ogóle ostatnio do młodzieżówek podchodzę niezbyt chętnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć! Serdecznie Cię zapraszam do wzięcia udziału w Book Tourze organizowanym na moim blogu i przeczytaj świetną książkę Cecelii Ahern "Podarunek". Zapisy jeszcze do północy :)
    http://www.recenzjapisanaemocjami.pl/2016/12/book-tour-cecelia-ahern-podarunek.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Początkowo miałam na nią ochotę, ale ostatnio coraz mniej mnie kusi;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerze nie lubię tej książki. Nudna, schematyczna, a bohaterowie niemiłosiernie irytują. A fabuła jest tak właściwie o niczym. Mimo to zaczęłam czytać "Nie poddawaj się"- nie wiem, czy z masochizmu, czy dlatego, że fragmenty fanficków to były najlepsze kawałki "Fangirl"...
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie zgadzam się! :D
      Ja nie zamierzam tego czytać, ale może Tobie się spodoba ona. ;)

      Usuń
  9. Przyznam, że rzadko sięgam po książki bardziej młodzieżowe. Ostatnio przeczytałam "November 9", co było naprawdę dużą odmianą, ale "Fangirl" po wielu recenzjach nie przemawia do mnie jednak. Wątpię żebym kiedyś sięgnęła po nią, chociaż "nigdy nie mów nigdy" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "November 9" bardzo mi się podobało. :D
      "Fangirl" nie planowałam czytać, ale dostałam ją w oryginale. ;)

      Usuń