środa, 7 września 2016

Wybacz mi, Leonardzie

Słyszałam już wiele dobrego o tym autorze i jego książkach, ale dopiero teraz przeczytałam jedną z nich. Moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora okazało się być bardzo zaskakujące, ale pozytywne. Wiem już, że sięgnę po inne jego powieści. Książkę Wybacz mi, Leonardzie powinni przeczytać także starsi czytelnicy, a nie tylko ci, do których jest ona skierowana. Nie jest to typowa młodzieżówka. Porusza ona wiele trudnych tematów, więc zmusza nas do refleksji. 

Leonard Peacock nie jest zwyczajnym nastolatkiem. Jest inny, ale to nie znaczy, że nie jest bystry. Widać, że jego życie przepełnione jest cierpieniem. Poznajemy go w swoje osiemnaste urodziny, które zamierza spędzić zdecydowanie inaczej niż jego rówieśnicy. W ten dzień postanawia popełnić samobójstwo, a jeszcze wcześniej kogoś zamordować. Leonard miał długie włosy, ale zdecydował się na ścięcie ich. Przed drastycznym czynem zamierza odwiedzić kilka osób, a niektórym nawet wręczyć prezent. W plecaku ma pistolet swojego dziadka. Stopniowo dowiadujemy się, dlaczego tak młoda osoba zamierza popełnić coś tak okropnego.

Inność to cecha pozytywna. Ale inność jest również trudna.

Leonard lubi spędzać czas ze swoim sąsiadem. Walt jest starszym człowiekiem, ale uwielbiają oni oglądać razem filmy z Bogartem. Wcielają się w bohaterów i wygłaszają swoje kwestie, które znają już na pamięć. Każdy z nich ma nawet kapelusz, który wkładają na głowę. Wiadome jest także, że Leonard bardzo dobrze zna Hamleta, którego też potrafi cytować. Leonard wagaruje i często obserwuje dorosłych. Prowadzi własne badania. Wysuwa potem pewne wnioski dotyczące ludzi, które są rozczarowujące. Właśnie te wnioski o ludziach starszych i młodzieży są takie prawdziwe. 

W książce znajduje się wiele przypisów od samego Leonarda. Niektóre z nich są bardzo obszerne na całą stronę, albo i więcej. Czasami nie wiedziałam jak to czytać. Czytałam ten długi przypis, a potem cofałam się do rozdziału na poprzedniej stronie po to, by dokończyć zdanie. Mamy również kilka listów, których początkowo nie mogłam zrozumieć. Wydawały się trochę dziwne. Z czasem było lepiej, ale i tak średnio przypadły mi one do gustu.

Jeśli chodzi o okładkę to ta nasza okładka bardzo mi się podoba. Kolor jest wspaniały, a niestety nie widać tego tak dobrze na zdjęciach.

Książka jest bardzo dobra, ale tak trochę zawiodłam się na samym zakończeniu. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego, ale no cóż. Powieść ta ukazuje prawdziwe życie. Ukazane są w niej problemy wielu ludzi, z którymi muszą się mierzyć. Książkę bardzo polecam, bo naprawdę zmusza do refleksji. Nie tak łatwo o niej zapomnimy. Styl autora jest prosty, ale pragnę przeczytać inne jego powieści. Sądzę, że warto.

xoxo
Julia 

20 komentarzy:

  1. Wyszukuję takich tytułów dla córki, podsuwam jej pomysły, spróbuję zainteresować ją tą książką. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie niebanalne książki, dające do myslenia, ale nad tą muszę się jeszcze zastanowić.
    Pozdrawiam serdecznie Klaudia z bloga http://thebooksandclouds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przekonała do niej świetna promocja na pewnej stronie :D

      Usuń
  3. Po "Poradniku obserwatorów gwiazd" nie sądziłam, że sięgnę jeszcze kiedykolwiek po tytuły pana Quicka. A jednak sięgnęłam, bo okładka przykuła moją uwagę. Książka bardzo dobra, ale nie na tyle, żeby kiedykolwiek jeszcze do niej powrócić. Prawda, te przypisy były odrobinę denerwujące, ale z drugiej strony wiele z nich wynikało. :) Sam pomysł ciekawy, realizacja bardzo dobra. Przyznaję, że dobrze się ją czytało, jednak czegoś w niej brakowało. Czego, nie wiem. :)

    Pozdrawiam z:
    www.bookprisoner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie czytałam książek autora, ale słyszałam wiele pozytywnych słów o jego twórczości, więc mam nadzieję, że w końcu uda mi się jakąś przeczytać. "Wybacz mi, Leonardzie" interesuje mnie już od jakiegoś czasu, bo niewątpliwie pomysł na historię jest niebanalny, ale trochę obawiam się tych elementów, które wskazałaś jako wady. Nie wiem, czy odnalazłabym się w tych długich przypisach. No i ciekawa jestem mojej reakcji na zakończenie, skoro byłaś zawiedziona.
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o tym autorze i chciałam coś przeczytać. Trafiłam na bardzo ciekawą promocję właśnie tej książki :D
      Ma wady, zakończenie nie wyszło, ale ma ona coś w sobie :)

      Usuń
  5. Ja uwielbiam przypisy należące do Leonarda, z takim pomysłem jeszcze nigdy się nie spotkałam i wnosiły one mnóstwo humoru do tej melancholijnej, ponurej książki. Zakończenie nie do końca wyszło autorowi, bo napięcie narastało i narastało, aż nagle zeszło jak z pękniętego balonika, ostatnie kilkadziesiąt stron było zupełnie niepotrzebnych. Z całego serducha polecam ci za to Prawie jak gwiazda rocka tego autora, cudowna od początku do końca, wzruszająca i smutna, ale bardzo podnosząca na duchu lektura.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie :D
      Zamierzam przeczytać pozostałe książki tego autora :)

      Usuń
  6. Bardzo chce przeczytać w końcu którąś z książek Matthew i myślę, że to właśnie "Wybacz mi Leonardzie" będzie idealne, żeby poznać tego autora. Książka naprawdę intryguje, a Twoja recenzja jeszcze bardziej zachęca do jej przeczytania, więc nie mogę się już doczekać!
    Cudowna recenzja-Julio robisz postępy!! Brawo! Trzymaj tak dalej! ^^
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa :**

      Usuń
  7. Nie słyszałam wcześniej o tej powieści, ale brzmi intrygująco :)
    Nominowałam Cię do LBA, mam nadzieję, że odpowiesz.
    https://napolceiwsercu.blogspot.com/2016/09/liebster-blog-award-7.html

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Przypisy faktycznie są długie (a nawet - ZA długie) i czasem gubiłam przez nie wątek. Za to listy z przyszłości zdobyły moje serducho <3
    Paulina z naksiazki.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobały mi się te przypisy, ale też często gubiłam przez nie wątek. ;/

      Usuń
  9. Czytałam inne książki autora, ale ta wydaje się równie ciekawa. A przypisy i długie niezrozumiałe listy nie przeszkadzają mi. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie jeszcze innych nie czytałam książek :)
      Musisz się sama przekonać, o co chodzi z tymi przypisami i listami :D

      Usuń
  10. Ta książka figuruje na mojej liście "must read" już dosyć długo, ale zawsze jednak kupuję coś innego, co akurat wpadnie mi w oko. Jeśli chodzi o tematykę - uwielbiam tego typu książki, naprawdę. Przypomina mi to trochę "Dziewiętnaście minut" Jodi Picoult, które po prostu ubóstwiam. Mam nadzieję, że "Wybacz mi, Leonardzie" też wpadnie w końcu w moje ręce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam :D
      W końcu natrafiłam przypadkowo na świetną promocję tej książki :P

      Usuń