Igrając z ogniem
L.J. Shen
Wydawnictwo: Wydawnictwo Luna
„Igrając z ogniem” to książka, która myślałam, że będzie o wiele lepsza, po prostu przyjemniejsza w odbiorze. To znaczy, nie spodziewałam się mega oryginalnej opowieści, pozbawionej schematów, ale liczyłam na lepszą rozrywkę.
Grace oraz West są głównymi bohaterami tej historii. Są oni totalnymi przeciwieństwami, ale oboje mają zranione dusze i to ich łączy. W ich życiach kiedyś coś się wydarzyło, co miało ogromny wpływ na dalsze ich losy.
Jej blizny są widoczne, dlatego ukrywa się przed światem. Nakłada zbyt dużo makijażu, nosi bluzy w upalne dni, żeby zakryć ślady oparzeń na swoim ciele. Kiedyś uroda była dla niej wszystkim, więc trudno jej się z tym pogodzić, że ją utraciła. Na dodatek jej babcia potrzebuje stałej opieki, co również ją bardzo martwi.
On natomiast skrywa wiele rzeczy w sobie, udaje, że jest wszystko okej, że jest wyluzowanym, zbuntowanym facetem, który bierze udział w nielegalnych walkach, a każda laska może być jego, bez żadnych zobowiązań. Zarówno jej, jak i jemu, odpowiadał ich ówczesny styl życia, ale wszystko się zmieniło, gdy zaczęli razem pracować.
Książka jest schematyczna, przewidywalna, ale niestety nie czytało mi się jej z większą przyjemnością. Bardzo nie polubiłam Grace, czasem mocno drażniła mnie jej postać, te jej teksty czy zachowania. Były po prostu niedojrzałe i dziecinne. On natomiast był stereotypowym samcem alfa, który może mieć każdą, a dziewczyny ustawiają się w kolejce do niego, a to tylko po to, żeby przy zbliżeniu usłyszeć imię innej. Nie uwierzyłam w tą ich wielką miłość i czasem odczuwałam zażenowanie podczas czytania. Na plus wątki z samoakceptacją, poznawaniem siebie i radzeniem sobie w różnych sytuacjach.
♥ Julia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz