czwartek, 24 listopada 2016

Ugly Love

Jak wiecie, czy też nie, od dłuższego czasu planowałam zabrać się za którąś z powieści pani Hoover. Mój wybór padł właśnie na ten tytuł. Chociaż słyszałam, że Colleen Hoover ma zdecydowanie lepsze książki od tej. Miałam delikatne obawy po wcześniejszym Never Never, gdyż się strasznie zawiodłam na tym tytule. Jednakże zostałam pozytywnie zaskoczona.


Czasami dopiero w momencie spotkania zdajesz sobie sprawę z tego, jak bardzo ci kogoś brakowało. 



Naszą główną bohaterką tej książki jest dwudziestotrzyletnia Tate Collins. Pielęgniarka szuka pracy, a do tego czasu postanawia zamieszkać ze swoim bratem. To sam Corbin zaproponował jej takie rozwiązanie problemu. Corbin jest jej bratem, który pracuje jako pilot. Tate liczy na to, że przez ten czas wspólnego mieszkania, poprawią się ich stosunki. On był i wciąż jest apodyktycznym bratem. Dziewczyna przybywa do niego ze swoimi rzeczami, ale jego oczywiście nie ma. Sama musi sobie poradzić z dostaniem do mieszkania. Przed drzwiami widzi jakiegoś mężczyznę. Nie wie, co zrobić. Zadzwoniła do brata, a ten każe jej wpuścić tego mężczyznę do środka. 

Tate budzi się następnego ranka, a Miles zerka na nią. Nic nie pamięta, więc ma wiele pytań do niej. Miles to mężczyzna, którego znalazła przed drzwiami. Okazało się też, że to on jest najlepszym przyjacielem jej brata i to on mieszka naprzeciwko. 

Miles ustanawia pewną regułę dotyczącą ich relacji. Nie pytaj o przeszłość, nie oczekuj przyszłości. Nie obyło się to bez zranienia drugiej osoby. Skrywane tajemnice Milesa okazały się dramatyczne i bardzo smutne. Ciężko mu było z tym żyć. Doprowadziły one do tego, że stał się on takim mężczyzną, a nie innym. Ten ich związek nie należy do tych zwyczajnych. Wielu osobom może nie spodobać się takie rozwiązanie. Mi też nie od razu się to spodobało. 

Miles i Tate, to z ich perspektywy poznajemy wydarzenia bohaterów. Chociaż różnią się one. Chodzi mi tu o to, że rozdziały mężczyzny ukazują przeszłe wydarzenia sprzed sześciu lat. Natomiast rozdziały Tate ukazują teraźniejsze losy bohaterów. Nie podoba mi się to, że tak mało wiemy na temat Tate. Uczy się, pracuje, mieszka z bratem, godzi się na to wszystko, ale tak naprawdę to my jej nie znamy. O nim wiemy nieco więcej tylko dzięki retrospekcjom, ale jaki jest obecnie to również niewiele możemy powiedzieć. Widać, że autorka skupiła się tu bardziej na tej ich relacji, a nie na ukazaniu ich osobowości.

Kilka słów o okładce. Ta nasza kompletnie mi się nie podoba. No nie lubię tak przedstawionych bohaterów. Natomiast ta oryginalna jest bardzo ciekawa. Cóż, chyba dlatego, że jest ona w moim ulubionym kolorze. :D

Książka ta pozytywnie mnie zaskoczyła. Bardzo mi się ona podobała. Nie mogłam się od niej oderwać. Początkowo trudno było mi zrozumieć zachowanie Milesa, ale także samej Tate. Jednakże później poznaliśmy prawdę. Ich relacja nie należy do najłatwiejszych. Książka ukazuje nam, że warto mieć nadzieję na lepsze. Nawet mimo trudnych wydarzeń w naszym życiu. Cóż, skoro ta książka według wielu osób jest słaba, nie mogę się już doczekać innych powieści tej autorki.

xoxo
Julia

34 komentarze:

  1. Ja jeszcze nic nie czytałam tej autorki, ale tą recenzją bardzo mnie do niej zachęciłaś :)
    Mi również bardziej podoba się oryginalna okładka ;)
    Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się coś przeczytać p. Hoover ponieważ książek tak dużo, a czasu tak mało ♥ Miała fajny pomysł by rozdziały z punktu mężczyzny były z przeszłości, a kobiety teraźniejsze :)

    Buziaki :*
    zlodziejka-zapisanych-stron.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miło mi to słyszeć. :)
      Oryginał <33 ♥
      Podobno autorka ma lepsze książki. Muszę sama się w końcu przekonać. :DD

      Usuń
  2. Czytałam. Zakochałam się w treści, choć nie jest idealna. Ja zachwalałam tę powieść :)Większość pod niebiosa wynosiło Hopeless - a na mnie nie zrobiła wielkiego wrażenia - cóż każdy ma swój indywidualny gust :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem pozytywnie nastawiona do Hoover, właśnie przez "Never never" :) Na mojej liście znajduje się już "Ugly love" oraz kilka innych książek tej autorki:)
    Pozdrawiam,
    bookwithhottea.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam Ci bardzo November 9 tej autorki - książka jest niesamowita. ;) Co do Ugly love, to chyba na razie nie sięgnę, bo czytając losowy fragment w Empiku byłam nieco zniesmaczona sceną, na którą trafiłam. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę wszystkie przeczytać. :DD
      A bywa i tak. ^^ :>

      Usuń
  5. Polska okładka też mi się nie podoba :/ Za to amerykańska jest świetna - w klimacie ;) Książkę bardzo lubię - moja druga ulubiona powieść Colleen Hoover po "Maybe someday" ;)
    Pozdrawiam cieplutko!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. :D
      Kuszą mnie te inne powieści, oj kuszą. :>

      Usuń
  6. Jestem w tej grupie ludzi, których Ugly love nie uwiodło. Podobnie jak Never never - niby książkę czytało się błyskawicznie,ale to nie były już takie emocje. Skoro zabrałaś się za Hoover od tej "gorszej strony" to pozostaje ci się tylko cieszyć, bo przed tobą jeszcze takie gradki jak November9 czy Maybe Someday - obydwie książki wspaniałe i uważam je za najlepsze z całego kanonu Hoover. Pozdrawiam!
    http://wielopasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Never Never" strasznie mi się nie podobało. :/
      Też tak sądzę. :DD

      Usuń
  7. Podobała mi się ta książka, ale moim zdaniem niczym szczególnym się nie wyróżniała, przez co szybko można o niej zapomnieć. Ale po książki tej autorki zawsze chętnie sięgam :D
    Pozdrawiam WiktoriaCzytaRazemZWami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie uważasz jak większość osób. :DD

      Usuń
  8. Strasznie chcę ją przeczytać, wiem, że jest w bibliotece, więc mam nadzieję, że wreszcie uda mi się ją dorwać :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama to generalnie uwielbiam Colleen Hoover. Wśród jej książek, żadna po jaką sięgnęłam, do tej pory mnie nie zawiodła, ale chyba i tak najbardziej lubię "Maybe someday". :)
    Pozdrawiam,
    Ania.

    http://chaosmysli.blogspot.com - zapraszam przede wszystkim do wzięcia udziału we właśnie trwającym KONKURSIE! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że jednak więcej osób woli "Maybe someday" niż "Hopeless". Muszę się w końcu sama przekonać. :DD

      Usuń
  10. No cóż... czytałam i mam mieszane uczucia. Ogólnie wiele emocji wywołała we mnie ta książka, ja jestem typem takiego wrażliwca, więc płakałam jak cholera :D Ale jest w niej też coś takiego, co mnie denerwowało... Pewnie nigdy więcej już jej nie przeczytam. Ogólne wrażenie takie 3/5 :)
    Pozdrawiam i serdecznie zapraszam na mojego bloga, na którym pojawiła się recenzja "Plagi Samobójców".
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny jest ten cytat <3
    Bardzo podoba mi się twój blog, co powiesz na wspólna obserwacje? :)

    aaabydidi.blogspot.com ZAPRASZAM!

    OdpowiedzUsuń
  12. Znasz już zapewne moją historię z panią Hoover, więc nie będę się tu powtarzać :D
    Po "Ugly Love" planowałam sięgnąć w pierwszej kolejności, ale koleżanka doradziła mi, że skoro jeszcze nie czytałam żadnej książki Hoover, to lepiej żebym zaczęła od czegoś innego-najlepiej "Maybe Someday". Tak też planuje zrobić, więc "Ugly Love" mówię na razie "PA PA".
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po przeczytaniu tylu komentarzy stwierdzam, że "Maybe Someday" jest chyba najlepszą książką tej autorki. Sama się muszę w końcu przekonać. :DD

      Usuń
  13. Czytałam już tyle opinii o książkach Colleen Hoover, że aż wstyd, że nie mogę się zabrać za żadną z nich. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni!

    insomnia-yuzuki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zamierzam sięgnąć po resztę powieści tej autorki. ;)

      Usuń
  14. Narazie mam za sobą Maybe Someday, które średnio mi się podobało. Może to będzie coś lepszego... Pozdrawiam- Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdego zachwyci twórczość tej autorki. ;)

      Usuń
  15. Och, a ja nadal nie przeczytałam żadnej książki Hoover. Może drogi święty Mikołaj pozwoli mi chociaż po świętach poszaleć z jej pozycjami, gdyż od dawna ciekawi mnie jej styl pisarski.
    Pozdrawiam // Książki w Piekle ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj :)
    Rzeczywiście okładka oryginalna jest ładniejsza. Bardziej przyciąga wzrok.
    Do tej reguły powinni się stosować nawet współcześni ludzi; byliby szczęśliwsi.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://magia-ksiazek-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi bardzo się podobała, aczkolwiek z książek Hoover wolę przede wszystkim Hopeless i 9 November :D

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Hopeless" wciąż przede mną. :D

      Usuń