środa, 12 sierpnia 2026

„Ostatni list” Rebecca Yarros | recenzja

 




 
Ostatni list
Rebecca Yarros
Wydawnictwo: Filia



„Ostatni list” to książka, którą niezwykle sprawnie udało mi się przeczytać. Zawarta w niej historia była poruszająca i wzruszająca.


Główna bohaterka Ella straciła niedawno swojego jedynego brata, który przebywał na misji. Był on jej ostatnim żyjącym członkiem rodziny, pozostali bliscy zmarli wcześniej, więc po jego śmierci kobieta została sama wraz ze swoimi bliźniętami.


W jej życiu wydarzyła się kolejna tragedia, dowiedziała się czegoś szokującego, czego wolałaby w życiu nie usłyszeć. W obliczu cierpienia, problemów rodzinnych, myślała, że została sama z tym wszystkim, że nie może na nikogo liczyć, że nie otrzyma od kogoś takiego wsparcia, jakiego potrzebuje i na jakie zasługuje.


Jednak Ella myliła się, gdy myślała, że pewna więź, która narodziła się od listów, została stracona i nikt jej już nie został bliski jej sercu. Pewnego dnia w jej drzwiach pojawił się mężczyzna, przyjaciel jej brata, który w liście od zmarłego przyjaciela został poproszony o pomoc jego rodzinie. Ta mu początkowo nie chciała uwierzyć, że mężczyzna chce tak się poświęcić, że chce pomóc jej i jej dzieciom.


Natomiast Beckett na każdym kroku udowadniał, że można mu zaufać. Starał się jej pomagać najlepiej, jak tylko mógł. Wspierał ją, zajmował się jej dziećmi, próbował z całych sił spełnić ostatnią wolę swojego zmarłego przyjaciela.


Podoba mi się, że w książce mija mniej lub więcej czasu między wydarzeniami, więc lepiej można zrozumieć ich rodzącą się więź, radzenie sobie z wieloma trudnościami. Wypada to po prostu wszystko bardziej naturalnie. Dzieci również z czasem przywiązały się do niego i oczywiście jego ukochanego, pomocnego psa. Sama więź tych dzieci również była wyjątkowa, rozumiały się bez słów i czuły, że coś się dzieje z rodzeństwem nawet wtedy, gdy nie było ich w pobliżu.


Nie myślałam, że aż tyle smutku będzie w tej książce i że mnie ona tak wzruszy, ale i też zaskoczy. Niektóre kwestie może i były oczywiste dla czytelnika, ale innych nie byłam pewna do samego końca. Jest to piękna historia, pełna smutku, wzruszeń, żalu, ale też wsparcia, nadziei oraz miłości.

❤️ Julia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz