środa, 5 sierpnia 2026

„Mate” Ali Hazelwood | recenzja






Mate
Ali Hazelwood 
Cykl: Bride (tom 2)
Wydawnictwo:  Muza



„Mate” to książka, która jest kontynuacją „Bride”, przy której świetnie się bawiłam, dlatego prędzej czy później chciałam sięgnąć po ten tom. Tym razem główna bohaterka jest hybrydą człowieka oraz wilkołaka, a mężczyzna jest wilkołakiem, a przy tym i alfą.


Serena jako hybryda miała połączyć różne gatunki, sprawić, żeby się do siebie zbliżyli, nie traktowali jak wrogów, żeby ich relacje zaczęły się lepiej układać między nimi. Jednakże los miał inny plan, sama stała się celem. Musiała uciekać, szukać schronienia, nie chciała narażać bliskich na krzywdę, była ścigana przez wrogów, poza tym coś dziwnego zaczynało się dziać z jej ciałem, w jej organizmie.


Kobieta potrzebowała pilnej pomocy, a w tym mógł jej pomóc tylko Koen - jej partner, a także przywódca swej watahy. Ludzie mu bezgranicznie ufali, wiedzieli, że mogą się czuć przy nim bezpiecznie. Koen wyciągnął pomocną dłoń do swej partnerki i zabrał ją do siebie. Uznali, że przy nim będzie najbezpieczniejsza, nikt nie odważy się jej zaatakować.


Serenę oraz Koena połączyła najpierw więź partnerska, głównie polegająca na pociągu fizycznym. Bohaterowie droczyli się ze sobą, twierdzili, że nic głębszego się nie rozwinie z tej ich relacji. Poza tym pewne kwestie stawały się przeszkodą dla jej rozwoju. Jednakże w powietrzu można było wyczuć narastające napięcie między nimi.


Książkę bardzo przyjemnie, lekko i niezwykle sprawnie mi się czytało. Uwielbiam taką tematykę powieści paranormalnych z bohaterami z różnych gatunków. Jednakże poprzedni tom o wiele lepiej wspominam i oceniam. Tutaj z lekka drażniła mnie główna bohaterka, ta jej przypadłość wypadła blado, niektóre sceny zbliżeń były dość żenujące. Niby nic takiego bardziej oryginalnego, ale jednak dobrze się przy niej bawiłam.

♥ Julia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz