niedziela, 26 września 2021

„Wiemy, że pamiętasz” Tove Alsterdal








Wiemy, że pamiętasz
Tove Alsterdal
Wydawnictwo: Sonia Draga







„Wiemy, że pamiętasz” to książka, która zdecydowanie zainteresowała mnie swoim opisem, a zwłaszcza tym krótkim fragmentem – „Wszystko pamiętasz, Olofie. Wiemy, że pamiętasz”. Nie ukrywam, że wzbudziło to moją ciekawość, byłam niezwykle zaintrygowana, do czego konkretnie odnoszą się te słowa, skoro znalazły się również w tytule. Dopiero po przeczytaniu tego kryminału, a raczej dotarciu do pewnego fragmentu z przeszłości, znaczenie tych słów uderza wręcz w czytelnika, a tym bardziej że autorka nawiązała do sytuacji, która faktycznie miała miejsce.


Ogólnie to powieść ta rozpoczyna się tym, że główny bohater przypadkowo wraca po ponad dwudziestu latach do swojego rodzinnego domu. Przez ten czas nie utrzymywał kontaktów ze swoimi bliskimi. Doszło do tego, ponieważ w wieku nastoletnim Olof przyznał się do okrutnego czynu, jakim było zabójstwo swojej znajomej. Jednakże ciała nigdy nie odnaleziono. Praktycznie wszyscy się od niego odwrócili, nikt nie chciał zadawać się z mordercą, w tym jego najbliższa rodzina, a poza tym była to niewielka miejscowość, w której wszyscy się znali, więc Olof wiedział, że najlepszym wyjściem będzie zmiana miejsca zamieszkania. Niestety do domu wrócił w nie najlepszym czasie, ponieważ zastał w nim swojego zamordowanego ojca i gdy sąsiedzi odkryli, że akurat wtedy wrócił jego syn, ponownie przestali czuć się bezpiecznie w swoich domach.


Nie ukrywam, że jest to przykład kryminału z tych takich nieco powolnych, bez pospiesznej akcji, więc potrzebowałam więcej czasu, żeby mnie wciągnęła ta pozycja. Dodatkowo byłam akurat wtedy chora, więc musiałam odłożyć na bok tę sprawę. Wydaje mi się, że jest tu również całkiem sporo niepotrzebnych opisów, a trochę mniej dialogów. Poza tym od samego początku przewinęło się tyle imion i postaci, że miałam kłopot z ich zapamiętaniem, oczywiście wliczając w to powiązania między nimi. Sama policjantka, która prowadzi to śledztwo, nie wzbudziła jakoś szczególnie mojej sympatii, była mi obojętna i nie za bardzo interesowało mnie jej życie prywatne, ponieważ uważam, że sprawa sama w sobie była ciekawa, dlatego zdarzały się fragmenty, które nie wnosiły czegoś konkretnego i mnie po prostu nudziły.


Po kilkudziesięciu stronach w końcu wciągnęłam się w tę historię i o wiele łatwiej mi się ją czytało. Właśnie wtedy też tak mnie zainteresowało to śledztwo, że prawie od razu przeczytałam ten kryminał do końca. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się takiego obrotu spraw w związku z tym zamordowanym mężczyzną z samego początku tej historii. Autorka w naprawdę przystępny sposób nawiązała również do przeszłych wydarzeń. Wiele razy zostałam zaskoczona pod koniec, ponieważ uważam, że to wszystko naprawdę miało sens, nic nie było jakoś zbyt przekombinowane.


Ogólnie po przeczytaniu tej książki poczułam się, jakby w moim egzemplarzu zabrakło kolejnego rozdziału. Trochę odnoszę wrażenie, że autorka tak nagle zakończyła ten kryminał, czegoś mi tu zabrakło. Nieco ciężko ocenić mi tę pozycję, ponieważ wydaje mi się, że na spokojnie mogłaby ona być nieco krótsza, nie straciłaby na tym, ponieważ początek może nie wciągnąć od razu czytelnika w tę sprawę, a szkoda, bo odebrałam ją bardzo dobrze.

♥ Julia

1 komentarz: