czwartek, 4 sierpnia 2016

Bez słów

Tak wiele osób bardzo zachwala książkę, a ja mam co do niej mieszane uczucia. Nie zrozumcie mnie źle. Podobała mi się, ale nie jest ona genialna. O tym później, a teraz spójrzcie tylko na okładkę poniżej. Według mnie jest boska.  


Główni bohaterowie to Archer Hale i Bree Prescott. Mamy tu rozdziały właśnie z ich perspektywy. Jednakże rozdziały Archera sięgają wiele lat wstecz. Są tam wspomnienia, gdy był małym chłopcem. 

Bree wyjechała i postanowiła zamieszkać w miejscowości zwanej Pelion. Dziewczyna wynajęła tam dom lekko staroświecki, lecz gustowny. Miała bardzo uroczą sąsiadkę. Podróż w to miejsce zajęła jej około szesnastu godzin. Towarzyszył jej pies, którego ze sobą zabrała. Dziewczyna zdecydowanie potrzebowała zmiany otoczenia i tak trafiła do tego miejsca. Bree ma tajemnice z przeszłości, które powoli w książce odkrywamy. Początkowo nie lubiłam jej, denerwowała mnie strasznie.

Wszyscy w okolicy twierdzą, że Archer jest głuchoniemy. Jest to spowodowane tym, że z nikim nie rozmawia, a nawet nie spotyka się z innymi osobami. Mieszka sam, ale nie zawsze tak było. Z jego rozdziałów dowiadujemy się wiele o jego przeszłości i rodzinie. Jego historia jest niezwykle poruszająca. Żal mi tego chłopaka. Jego życie powinno wyglądać zdecydowanie inaczej. Archer jest inteligentnym i bardzo przystojnym mężczyzną, którego polubiłam już od początku. Z każdym rozdziałem lubiłam go coraz bardziej. 

Ich pierwsze spotkanie można uznać za żenujące, ale cóż... wybaczam.

Książka ta porusza wiele poważnych tematów. Z pewnością nie jest to książka dla młodszych czytelników. Jest w niej zbyt wiele scen przeznaczonych dla starszych osób. Według mnie to mogłoby ich nawet nie być w książce, bo historia sama w sobie jest bardzo dobra.

Były w książce takie momenty, że miałam ochotę przestać ją czytać. Irytowały mnie one, a może raczej sama Bree? Nie jestem pewna. Później jednak było tyle zwrotów akcji, że byłam w lekkim szoku. Wtedy to już musiałam ją dokończyć. Bardzo się cieszę, że nie przerwałam jej czytać w połowie i przeczytałam ją do końca. Wiele bym straciła, gdybym sobie odpuściła. Właśnie im dalej brnęłam w czytaniu to było coraz lepiej. 

Historia jest ciekawa, ale czegoś mi zabrakło w tej książce. Może miałam za wysokie oczekiwania wobec niej. Nie rozumiem jednak tylu pozytywnych recenzji osób na temat tej książki, którzy wręcz ją kochają. Nie zmienia to jednak faktu, że podobała mi się ona pod pewnymi względami. Warto ją przeczytać chociaż dla samego Archera i jego historii, która jest niezwykła i poruszająca.

xoxo
Julia

6 komentarzy:

  1. Słyszałam wiele pozytywnych opinii o tej książce. Sama fabuła również jest bardzo zachęcająca, jednak mam mały dylemat po Twojej recenzji, czy warto po nią sięgać. :(

    Pozdrawiam :*
    wercix99 z ksiazkowyswiatwyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz sama się przekonać. Może właśnie Tobie bardzo się ona spodoba :))

      Usuń
  2. W ogóle nie ciągnie mnie do tej książki, chociaż spotkałam się już z wieloma pozytywnymi recenzjami na jej temat. Jedyne co mnie zaciekawiło to ich "pierwsze żenujące spotkanie", ale nie będę dla jednego fragmentu czytać całej książki. Pozdrawiam gorąco! :*
    http://bookmania46.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W większości są to właśnie pozytywne recenzje tej książki. Chociaż spotkałam się z kilkoma negatywnymi. Nie wiem. Może jestem dziwna :DD :P

      Usuń
  3. A mnie Archer zupełnie nie urzekł, jest tak niespójny i lekkomyślny, że chyba bardziej się nie da. Pomysł na historię był niezły, ale coś się popsuło przy jego realizacji.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nareszcie jest ktoś, kto widzi jakieś wady w tej książce :D

      Usuń