wtorek, 14 czerwca 2016

"Kocham Cię, Danny" Hilary Freeman


Czy to nie dziwne, że najważniejsze dni naszego życia zaczynają się zawsze tak banalnie? Idziesz ulicą, rozmyślając o swoich sprawach, albo robisz coś tak beznadziejnie banalnego, jak zakupy w sklepie na rogu. Albo, jak to było w moim przypadku, czekasz na autobus numer 29, żeby wrócić z pracy do domu, i nagle - bach! - wydarza się coś, co odmieni Twoje życie.
Naomi jest zniecierpliwiona. Po maturze dostała się na doskonałą uczelnię, ale zrobiła sobie rok przerwy w nauce. Utknęła w domu rodzinnym, podczas gdy wszystkie jej koleżanki podróżują albo studiują.
Spotyka Danny'ego, tajemniczego i charyzmatycznego muzyka, przy którym zaczyna inaczej patrzeć na otaczający ją świat. Danny jest przystojny i bardzo utalentowany, a jego zespół rockowy stoi na progu wielkiej kariery. Ale osobowość Danny'ego ma także swoją ciemną, destrukcyjną stronę... Czy Naomi zdoła uratować Danny'ego przed nim samym, zanim będzie za późno? I czy zdoła uratować siebie samą?





Pozycja ta bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Mówi się, że nie ocenia się książki po okładce, i tu trzeba mieć to na uwadze. Ta okładka zdecydowanie nie pasuje do ukazanej treści. Mogłoby się wydawać, że będzie to happy end i jest ona przeznaczona tylko dla młodszych czytelników, ale nic bardziej mylnego. 


Bardzo łatwo i szybko się ją czytało, dość wciągająca. Początkowo myślałam, że będzie to taka trochę bardziej cukierkowa treść. Wszystko w życiu Naomi było takie cudowne i wspaniałe, gdy poznała pewnego chłopaka. Wszystko wydawało się aż takie nierealne. Spotkanie w autobusie, ten jedyny, cudowne randki, spotkania. No po prostu miłość nie z tej ziemi. Jednakże po około stu stronach przekonałam się, że nie o tym tu mowa. Zaczynają się poważne problemy. Ukazany tu jest często spotykany wśród młodzieży. Nie chcę pisać dokładnie o czym tu mowa, ale jest to ważne zagadnienie. 


Danny to osoba tajemnicza, zagadkowa. Bardzo polubiłam tego bohatera od samego początku, czyli już od pierwszego spotkania w autobusie. Nawet na samym końcu nie przestałam go lubić, chociaż znałam już prawdę. Prawda ta była dla Naomi czymś strasznym. Nie wiedziała, co ma z tym począć. Co do dziewczyny to miałam mieszane uczucia. Nie polubiłam jej od razu, ale później nabrałam do niej większej sympatii. 


Takiego zakończenia się nie spodziewałam. Szczególnie po tej jakże to uroczej różowej okładce. Rozumiem jednak, dlaczego bohaterka tak postąpiła, a nie inaczej. Była to naprawdę trudna decyzja dla tak młodej osoby. Jednakże zrobiła to, co uważała za słuszne i konieczne. Podziwiam ją za tą decyzję. Na pewno wiele ją to kosztowało. 


Żałuję, że dopiero teraz ją odkryłam, ale cieszę się, że mogłam ją przeczytać.


Pozdrawiam
 Julia :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz