czwartek, 16 czerwca 2016

Gwiazd naszych wina

Książka niezwykle poruszająca, ukazująca poważne problemy życia młodych osób. Nikt z nich nie pisał się na taki los. Utwór porusza zagadnienie walki z chorobą, czasem nawet trudną do wyleczenia. John Green wspaniale ukazał to w swoim dziele. 

Główna bohaterka nazywa się Hazel Grace. Ciągle towarzyszy jej butla z tlenem, ponieważ cierpi na raka tarczycy z przerzutami do płuc. Dziewczyna zakochana jest w książkach, a szczególnie w jednej "Cios udręki". Pojawia się ona przez cały utwór, choć tak naprawdę nie istnieje. Wielokrotnie pisała do autora, lecz bezskutecznie. Za namową rodziców Hazel uczęszcza na spotkania grupy wsparcia. Właśnie tam poznaje Gusa, który przez kostniakomięsaka stracił nogę.

Gus jest przesympatyczny. Bardzo go polubiłam od pierwszego momentu, gdy pojawił się w utworze. Całkiem zabawny był jego sposób postrzegania papierosów. I ta jego metafora. Gus zawsze miał wiele ciekawych pomysłów, był zaskakującym chłopakiem. Również spodobał mi się Isaac, który był właśnie  przyjacielem Gusa. On także cierpiał jak inni. Wiązało się to w przyszłości z utratą wzroku. Następnie cała trójka razem się spotykała, ciesząc się swoją obecnością. Czasem robili szalone rzeczy, ale zawsze się wspierali w chorobie. Bardzo się zaprzyjaźnili. 






Bardzo podobała mi się relacja Hazel i Augustusa. Mieli podobne pasje, do których należało czytanie książek. Chłopakowi bardzo spodobała się książka, którą uwielbiała Hazel. Nawet napisał do samego autora. Miało to później pozytywny wpływ na dalsze losy bohaterów. 

Książka była dla mnie niezwykle wzruszająca. Poruszała wiele trudnych tematów, ale także tych przyjemniejszych.
Miłość, przyjaźń, śmierć i smutek... 

Zakończenie utworu, jak można było się spodziewać, było niezwykle smutne. Przez większą część książki nie mogłam powstrzymać łez, które się pojawiały na mojej twarzy. Nie mogłam się pogodzić 
z zakończeniem, ale tak czasem bywa w życiu. Książkę i tak jak najbardziej polecam. Obejrzałam także film i uważam, że poradzili sobie nieźle z tą historią. 

Pozdrawiam
Julia :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz